zamknij
Nasz portal stosuje pliki cookies w celach świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie oraz w celach statystycznych i reklamowych. Konfigurację obsługi plików cookies możecie Państwo znaleźć w ustawieniach swojej przeglądarki. Więcej szczegółów w naszej polityce cookies.
PFRN
Panel użytkownika
Zaloguj jako pośrednik / zarządca  
Koronawirus a rynek nieruchomości...

 

Prognozy na temat „co będzie z rynkiem nieruchomości po uspokojeniu się pandemii” zaczynają się mnożyć jak króliki w Australii. I jak zwykle w takich sytuacjach, każda z opinii inna i wieszcząca inne scenariusze.

 

Tymczasem prawda jest taka, że dziś jeszcze absolutnie nie można jednoznacznie stwierdzić co będzie, czyli:  jak długo rynek pozostanie w „zawieszeniu”,  co będzie z cenami poszczególnych segmentów po wygaszeniu epidemii, oraz kiedy to nastąpi. Czy i do jakiego poziomu spadną ceny, czy klienci będą chcieli sprzedawać, czy może zechcą się od transakcji powstrzymać, i czy „po wszystkim” kupujący będą zainteresowani inwestowaniem w nieruchomości, lub czy będą mieli zdolność kredytową.

 

 

To, co w chwili obecnej możemy zauważyć, to spore zachwianie, czy wręcz załamanie segmentu najmu krótkoterminowego. Jest to absolutnie naturalna konsekwencja wstrzymania ruchu turystycznego, zamknięcia granic niektórych państw objętych epidemią, odgórnie rekomendowanej kwarantanny, czy tez zakazu opuszczania miejsca zamieszkania. Geometryczny wzrost zachorowań w poszczególnych krajach uruchomił też spiralę strachu, stąd tak liczne rezygnacje z już zarezerwowanych i zaplanowanych wcześniej urlopów, czy wyjazdów. To wszystko znalazło natychmiastowe odbicie właśnie w rynku turystycznym i  najmach krótkoterminowych. Klienci odwołują rezerwacje w hotelach i apartamentach. I dopóki sytuacja, nie tylko w Europie, ale na świecie się nie uspokoi, najem krótkoterminowy raczej nie ma szansy na szybką rekonwalescencję.

 

Rynek sprzedaży,  początkowo działał na zasadzie bezwładności, ponieważ finalizowały się transakcje zainicjowane jeszcze przed wybuchem epidemii. Jest trudniej, ponieważ urzędy są pozamykane, i wydłuża się procedura uzyskania dokumentów niezbędnych do sporządzenia aktu notarialnego, co nie pozostaje bez wpływu na terminy finalizacji umów.  Utrudnieniem było wprowadzone w terminie od 25 marca ograniczenie w przemieszczaniu się,  poza celami bytowymi, zdrowotnymi, czy zawodowymi.  Wprowadzane kolejno zasady zachowania np. bezpiecznej odległości czy zakaz zgromadzeń powodowały różne zmiany zasad organizacji pracy biur pośrednictwa,  początkowo ograniczając je jedynie do pracy zdalnej, prowadzenia prezentacji ofert w formie wirtualnych spacerów,  czy prowadzenia negocjacji w formie video-konferencji. Sprawy z dnia na dzień nabierają tempa, zmieniają się stopniowo wprowadzanie ograniczenia. Z tego, co widzimy, sporo kancelarii notarialnych pracuje z zachowaniem wszelkich  środków ostrożności. W niektórych przypadkach na akt wchodzą jedynie Strony transakcji, w innych, również i pośrednik.  Zdecydowanie zmniejszyła się ilość  czynności umawianych w kancelariach w jednym czasie, a pomiędzy kolejnymi,  pomieszczenia, biurka i sprzęty są dezynfekowane.

 

Pojawiają się problemy związane z kredytowaniem zakupu nieruchomości, ponieważ niektóre banki  wstrzymały przyjmowanie nowych wniosków kredytowych. To zaś zdaje się być powiązane z zapowiedzią „wakacji kredytowych” dla kredytobiorców już zadłużonych. Miejmy nadzieję, że  niebawem sytuacja ta się unormuje, chociaż już widać, że sama procedura kredytowa jest, z uwagi na wszelkie wyżej wspomniane utrudnienia – wydłużona. 

 

Kupujący, jak na razie nadal interesują się ofertami atrakcyjnymi cenowo, lub lokalizacyjnie i kontynuują poszukiwania pomimo niezbyt korzystnych warunków. Mamy wrażenie, że spora grupa inwestorów zorientowana jest na ulokowanie kapitału właśnie teraz i właśnie w nieruchomościach. Z drugiej strony, widzimy coraz większe obawy zarówno kupujących, jak i zbywających do spotykania się, zwłaszcza do dokonywania oględzin nieruchomości. A jeśli już, to z zachowaniem wszelkich procedur ostrożności.

 

Jeśli chodzi o poszukiwane segmenty rynku – widać wyraźnie większe zainteresowanie działkami, w tym zapomnianą niegdyś rekreacją. Podobnie w przypadku niedrogich mieszkań i domów. Niestety nie można tego samego powiedzieć o najmach. Krótkoterminowe spektakularnie „padły”, a i długoterminowe nie są w najlepszej kondycji, bo najemcy – najczęściej osoby zatrudniane w małych, czy większych firmach,  w znakomitej większości stracili swoje źródło utrzymania. Umowy te są często aneksowane, renegocjowane, lub po prostu rozwiązywane.

 

My zaś, jako grupa zawodowa pilnie obserwujemy zmiany trendów, zmiany przepisów i staramy się działać tak, aby wspomóc tak grupę popytową, jak i podażową w realizacji ich celów inwestycyjnych. Rozbudowują się wirtualne narzędzia, jak wspomniane wyżej wirtualne spacery, czy videokonferencje. Jednak, na końcu każdego procesu transakcji dojść musi do spotkania Stron. I właśnie w tak trudnych czasach mogą oni liczyć na kompleksowe wsparcie z naszej strony w postaci organizacji całości procesu obrotu nieruchomością w sposób jak najbardziej dla nich bezpieczny i bezstresowy.

 

 

 

 

Joanna Katarzyna Lebiedź
pośrednik w obrocie nieruchomościami

[ kwiecień 2020 ]

 

 

 

DOŁĄCZ DO SIECI
Facebook Twitter Youtube
PFRN poleca
Tytuł Dyplomowanego Zarządcy Nieruchomości CPM CERTIFIED PROPERTY MANAGER
Umowa pośrednictwa w obrocie nieruchomościami w orzecznictwie sądowym